tabletki poronne

Koniec sprawy Justyny Wydrzyńskiej.

Nie damy sie zastraszyć, jako ludzie którzy chcą pomóc innym kobietom. Kupującym nic nie grozi.

Sąd Okręgowy w Warszawie orzekł, że Justyna Wydrzyńska jest winna i skazał ją na osiem miesięcy ograniczenia wolności przez wykonywanie nieodpłatnej pracy przez 30 godzin miesięcznie.

Proces Justyny Wydrzyńskiej rozpoczął się w kwietniu 2022 r. Aktywistka została oskarżona o pomoc w przerwaniu ciąży, za co grozi do trzech lat pozbawienia wolności.

Wszystko zaczęło się od wiadomości wysłanej przez Annę. Kobieta odezwała się do Wydrzyńskiej z prośbą o pomoc w aborcji, a ta przekazała jej tabletki, które miała na własny użytek. Gdy dowiedział się o tym partner Anny, powiadomił policję.

14 marca 2023 r. odbyła się ostatnia, szósta rozprawa. Prokuratura wnioskowała o ograniczenie wolności w postaci kontrolowanych i nieodpłatnych prac społecznych przez 10 miesięcy (w wymiarze 25 godzin miesięcznie) oraz zasądzenie 10 tys. zł na rzecz funduszu penitencjarnego i pokrycie kosztów rozpraw.

Na sali była też przedstawicielka Ordo Iuris (jako strona społeczna reprezentująca interesy nienarodzonego płodu). Ordo Iuris próbowało wnioskować o rok więzienia dla Wydrzyńskiej, ale obrońca oskarżonej szybko dodał, że Ordo Iuris się zagalopowało, gdyż nie ma prawa jako strona społeczna wnosić o wysokość kary.

Aktywistka wygłosiła mowę końcową.

„Tabletki, które posiadałam na własne użytek i które wysłałam Ani, są obecnie w Polsce najbezpieczniejszą metodą przerywania ciąży. Używane są powszechnie w Europie i na świecie przez miliony osób. Nie wymagają znieczulenia, nie powodują ryzyka powikłań i są bezpieczniejsze niż proste zabiegi medyczne” — powiedziała.

„Wysłałam Ani tabletki dlatego, że dowiedziałam się, że jak ja doświadczała przemocy. Obie byłyśmy kontrolowane, szantażowane, zostawione sama sobie. Mamy dzieci, chciałyśmy je chronić. Ja też doświadczyłam przemocy ze strony partnera. […] Czuję, że nie stoję przed sądem sama. Stoją za mną moje koleżanki, ale też setki kobiet, których nie miałam jeszcze szczęścia poznać” — mówiła Wydrzyńska.

Sąd Okręgowy w Warszawie orzekł, że Justyna Wydrzyńska jest winna i skazał ją na osiem miesięcy ograniczenia wolności przez wykonywanie nieodpłatnej pracy przez 30 godzin miesięcznie.

Uzasadnienie wyroku zostało utajnione. Aktywistki zapowiedziały apelację.

Źródło Noizz.pl