Odsetek aborcji w PRL-u

aborcja pzpr

Odsetek aborcji w PRL-u był wysoki. Polki nie korzystały z nowoczesnej antykoncepcji. Był to luksus dla zamożnych kobiet, które wyjeżdżały za granicę lub które stać było na zakup tabletek poronnych. Albo kupowały spiralki antykoncepcyjne za dolary. Po roku 1989, kiedy skończył się PRL, kampania na rzecz zakazu aborcji była dla większości społeczeństwa zaskoczeniem. Ludzie spodziewali się, że wszyscy będą mieli teraz więcej wolności, a nie mniej. Oczekiwano, że zagraniczne towary staną się dostępne. W tym, zapewne, dobre prezerwatywy i nowoczesne tabletki hormonalne i wczesnoporonne. Spełniło się tylko to pierwsze życzenie, bo prezerwatywy rzeczywiście można dziś kupić w każdej drogerii i na każdej stacji benzynowej. Za to tabletka poronną nie jest refundowana przez państwo i dla wielu kobiet stanowi nie lada luksus.
Druga fala feminizmu nie dotarła do Polski. Kiedy na początku lat 70. kobiety na Zachodzie masowo organizowały manify, protesty i marsze, domagając się praw reprodukcyjnych, w Polsce usuwanie ciąży było legalne. Można powiedzieć, że Polki nie rozumiały, iż problem antykoncepcji i aborcji farmakologicznej to sprawa polityczna, front walki toczącej się między kobietami a patriarchatem. Dla większości opozycjonistek ważny był wtedy front walki między politycznym reżimem a opozycjonistami, ruchem oporu a złą władzą. Przeoczyły swoje własne sprawy i dały się zaskoczyć zupełnie nowej opresji, tym razem miękkiej i rzekomo przyjmowanej z wdzięcznością.

Zobacz też

Scroll to Top