Wolność umysłu, prawa człowieka, a wyznania kościoła

tabletki poronne, prawa człowieka

Kościół katolicki dziś potępia stosowanie hormonalnej antykoncepcji, prezerwatyw, spirali domacicznych i tak dalej, nie mówiąc o pigułce „dzień po” czy tabletkach wczesnoporonnych i ogólnie aborcji. Wiele osób zastanawia się, dlaczego tak jest, skoro tabletka poronną hormonalna nie ma absolutnie nic wspólnego z zabijaniem choćby i jednej komórki. Podobnie prezerwatywa, poczciwy woreczek na męskie nasienie, który w dodatku mógłby uchronić życie milionów ludzi przed
zarażeniem wirusem HIV! Dlaczego Kościół – który tak troszczy się o „nienarodzonych” – popiera jedynie bardzo niepewną „naturalną metodę” regulacji poczęć, a pozostałych środków bezpieczeństwa, nawet czysto zdrowotnych, po prostu nie uznaje i zabrania swoim wyznawcom ich stosowania…?

Kobieta, wedle takiego myślenia, nie jest panią swojego ciała.

Jej fizjologia i jej popęd seksualny powinny stale być pod kontrolą małżonka, państwa i autorytetów moralnych – tak mniej więcej to rozumiemy. I zupełnie się z tym nie zgadzamy! Naszym zdaniem kobieta, której nie dane jest być panią własnego ciała, której wiedzę o funkcjach własnego organizmu się ogranicza, której wpaja się seksualne urazy i wstyd – nie może realizować pełni swojego człowieczeństwa. Oczywiście, szanujemy dziewczęta i kobiety, którym seks nie jest potrzebny do szczęścia. Albo uprawiają go jedynie z osobami, które darzą najgłębszą miłością, choćby i jedyną na całe życie. Nie stosują środków antykoncepcyjnych i rodzą za każdym razem, kiedy zachodzą w ciążę. Sądzimy jednak, że takie decyzje powinny być wynikiem wyboru, a nie ignorancji czy zastraszania. To zasadnicza różnica.

Dlaczego tak szczegółowo piszemy o kościelnych doktrynach? Bo mają one zasadniczy wpływ na to, co w Polsce mówi się na
temat aborcji. Na kształt prawa, jakie obowiązuje w naszym kraju. Na przekonania, jakie wpajane są wam na lekcjach religii w szkole.

A przecież te idee i poglądy nie wzięły się z nieba ani nawet z Ewangelii. Powstawały w umysłach ludzi Kościoła. Mężczyzn, rzecz jasna. Takich, którzy są oskarżani o molestowania i pedofilię, takich którzy biją dzieci na lekcjach religii.
Wystarczy poczytać wiadomości.
Warto zdawać sobie z tego sprawę

Zobacz też

Scroll to Top